-Oke-odparłam.
Ruszyliśmy. Po drodze panowała nieprzyjemna cisza. Gdy dotarliśmy zobaczyliśmy sarnę. Na nasz widok uciekła. Siedliśmy pod drzewem.
-Yy...słodka była ta sarenka, nie?-próbowałam jakoś nawiązać rozmowę.
-No. Szkoda, że uciekła-odpowiedział niepewnie chłopak.
Nic nie odpowiedziałam. Atmosfera była napięta i nieprzyjemna, a cisza sprawiała, że chciało się uciec jak najdalej od drugiej osoby. Widziałam, że Alexander jest trochę zaniepokojony.
-Uśmiechnij się-powiedziałam i zrobiłam głupią minę.
Na twarzy chłopaka pojawił się lekki uśmieszek. Siadłam naprzeciwko niego po turecku i się tak patrzałam. On też się na mnie patrzał.
-Lubie cię-tak nagle się odezwałam.
Alexander?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz