Jak zwykle rozwiązanie kłótni z moim ojcem byłą taka ze on kazał mi jechać do Londynu do akademi. Nie miałą wybory pojechałam chociaż nie chciałam. Wiedziałam ż eteż tam mieszka Jack który ze mną poejchał do nowej akademi. W końcu tam dotarłam po drodze gadałam z Jackeim opowiedziałam mu wsyztsko. Gdy wyszliśmy z karocy ja poprosiłam by już Jack pojecha i to zrobił. Wziełam swój bagaż i szukałam pokoju gdy weszłam do zamku w końcu go znalazłam. Postawiłam bagaże na podłodze i zaczęłam je rozpakowywac. Po godzinie rozłożyłą i wyszłam z pokoju. Nie chccy walnełam kogoś drzwiami
- boze - powiedziałam przestraszona
szybko zamknęłam drzwi i spojrzałam na chłopaka którego uderzyłam drzwiami
- nic ci nie jest ? Ja cię bardzo przeprasza... nie chciałąm - świetnie ledwo weszłam do zamku już kgooś tratuje
Chłopaku ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz