Opierałam swoje czoło o jego.
- U mnie? Nic specjalnego - zaśmiałam się.
- No to ciekawie, nie powiem - uśmiechnął się po czym mnie do siebie przytulił.
- A żebyś wiedział - odparłam.
Na dworze było już ciemno, a tu gdzie byliśmy robiło się co raz chłodniej.
- Ehh ciemno już i zimno, chodźmy gdzieś do zamku - zaproponowałam.
- Masz rację, możemy iść - przytaknął.
Nathan zszedł jako pierwszy po czym pomógł mi z zejściem. Wyszliśmy powoli ze stajni. Na dworze było chłodno, ze stajni do zamku moim tempem szło się około 5 minut. Na niebie nie było widać ani jednej gwiazdy, najwyraźniej niebo było zachmurzone. Szliśmy bardzo wolno, z nieba zaczynały spadać krople deszczu.
Nathan?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz