Zaczeliśmy iść szybciej do zamku. Po chwili weszlismy do budynku. Obiołem dziewczynę ramieniem by było jej trochę cieplej. Zaczęliśmy iść do jej pokoju. Ona jeszcze o tym nie wiedziała. Po chwili spojrzała na mnie/
- gdzie idziemy - zapytała
- odprowadzam cię do pokoju - zaśmialem sie
- już ? - zapytała
- no niestety - mruknąłem
Gdy dochodziliśmy do jej komnaty ona się trzęsła więc bardziej ją obiołem.
- Zmarazłaś - powiedziałem
- troszkę - westchneła'
W końcu dotarliśmy do jej konaty stanęliśmy przed drzwiami.
- wejdziesz - zapytała
- nie pójdę do siebie - powiedziałem
Pocałowałem ją na pożegnanie.
Isabella? Zgadzasz się by odszedł ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz