Wyrwałam chłopakowi zeszyt, by nie oglądał moich rysunków, a w szczególność tego jednego, który przedstawiał jego.
- A co ci tak na tym zależy? - spojrzałam na niego unosząc brew.
- Pokażesz czy nie? - powiedział patrząc mi w oczy, tym razem nie pozwoliłam mu się zahipnotyzować.
- Nie - uśmiechnęłam się złośliwie - No chyba, żeee...
- No? - spojrzał na mnie.
- No chyba, że mnie złapiesz! - zawołałam i zaczęłam uciekać, a chłopak mnie gonić.
Biegłam najszybciej jak mogłam i gdzie tylko się dało. Chłopak był szybki, łątwo mu było mnie złapać, ale kiedy dawałam z siebie wszystko, tak jak teraz byłam w stanie zachować między nami pewien odstęp aby mnie nie złapał. Chcąc nie chcąc wbiegłam tam gdzie nie miałam już ucieczki, nie miałam gdzie uciec. Teraz Nathan zobaczy ten rysunek. Po chwili chłopak był przy mnie.
Nathan? :>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz