wtorek, 8 września 2015

Od Ciri

Obudziłam się wcześnie rano. To ostatnia noc w moim łóżku. Powiew zimnego wiatru dostał się do mojego pokoju. W końcu to Norwegia. Tu zawsze jest zimno.
-Panno Johansen-usłyszałam głos za sobą. Nie odwróciłam się tylko wysyczałam
-Nikt nie nauczył cię pukania?
-Bardzo przepraszam-rzekł lokaj ciszej-Ale mamy wyjeżdżać za pół godziny
Prychnęłam. Mężczyzna wyszedł a ja podeszłam do szafy. Trzeba było się spakować. Mam jechać do Londynu...Hmm...Ciekawe co tu ze sobą zabrać gdy w garderobie ma się tylko swetry. Umyłam się i brałam pierwszy lepszy sweter. Wpakowałam pół mojej szafy do walizki i byłam spakowana. Akurat gdy mieliśmy wyjeżdżać.
-Haske!-zwołałam. Po chwili kotka znalazła się obok mnie. Szła za mną krok w krok. Trochę jak na niewidzialnej smyczy. Poszłam do stajni by przygotować moją klacz do podróży. Blackie (jak pieszczotliwie ją nazywam) parsknęła wesoło na mój widok. Pogłaskałam ją po umięśnionej szyi i wyczyściłam.

***

-Panno Johansen, jesteśmy-rzekł lokaj. Wysiadłam z pojazdu i skierowałam się w stronę Black Widow. Haske grzecznie podreptała za mną. Ruszyłam z klaczą w stronę stajni.
Boksy były dość duże. Było nawet...Ok.
-Cześć....Jesteś nowa tak?-usłyszałam czyjś głos.
-Tak-powiedziałam nie odwracając się.

<Ktoś?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz