sobota, 12 września 2015

Od Astrid cd Scott'a

- to fajnie - zasmialam sie ten spojrzal ma mnie jakbym nie wiem co zrobila ta kina troche byla smieszna
-a moze powiesz mi swoje imie - zapytal tez z lekkim uskievjem
- a przepraszam, przeciez moje maniery - powiedzialam udajac grzeczna dziewczynke z rodu krolewskiego. Stanelam przed nim.
- Astrid - lekko drygnelam on sie zasmial ja tez i znowu zaczelismy isc
- bylo grzecznie - zapytalsm
- bardzo - powiedzial
- to dobrze raz takie cos zobacxyles - powiedzialam
- czeku ?
- bo nie lubie byc taka jak inne panny z krolewskiego rodu - westchnelam - a tak po za tym w tej sukience bym zlapala konia - powiedzialam
- czyzby - zapytal
- tak sama uszylam ja specjalnie na jazde konna wiec mi nawet nie spadnie i sie nie podwinie - powiedxialam
Po cheili zauwazylismy moja klacz jadla. Zaczelam isc w tamta strone.
- jakby zaczela uciekac badz w pogotowiu - powiedzialam
Powoli podchodzilam do konia nucac cicho piosenke klacz spojrzala na mnie i stala jakby byla hipnotezowana. Podeszlam do niej i zlapalam ja za uzde
- co cie tak wystraszylo - zapytalam
Poglaskalam ja delikanie. Ona jakby mnie przepraszala
Scott?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz