Patrzyłam się na odchodzącego chłopaka gdy znikną mi z oczu przegryzłam wargę a w głowie szły mi tylko jedne myśli.
- Ciacho... - mruknęłam pod nosem
Ruszyłam w stronę pokoju, na drzwiach przyklejona karteczka z miejscem i godziną. Uśmiechnęłam się ciągle myślałam o chłopaku spotkanego na korytarzu. Pewnie ma dziewczynę, w końcu poszedł do niby koleżanki bez bluzki to wiadome... Nawet się nie przedstawił. Z tyłu na karteczce zapisany był numer pokoju ciekawe do kogo należy ta karteczka ruszyłam w stronę mojego celu. Zapukałam a otworzyła mi pewna dziewczyna zaprosiła do środka a później zaczęła mnie obrażać, że niby wyrywam jej chłopaka i że jestem sierotą. Wybiegłam zapłakana z jej pokoju, tusz rozmazał mi się na twarzy. Wycierając łzy biegłam nie patrząc się przed siebie... Obudziłam się na podłodze a nade mną stał chłopak lekko uśmiechnięty, nie widziałam na razie twarzy... był cały rozmazany gdy zaczęłam już dobrze widzieć i reagować na dźwięki rozpoznałam chłopaka był to ten sam co zaczepił mnie na korytarzu. Wstałam i złapałam się za bolącą głowę.
- Co się stało? - spytałam
Alex? xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz