piątek, 11 września 2015

Od Alexandra CD Taigi

Spojrzałem na nią kątem oka. Trochę mnie wkurzyło to, że zwróciła na mnie i na siebie całą uwagę. Nie znoszę być w centrum.
- Nic się nie stało! - chrząknąłem, powracając do posiłku, jak gdyby nigdy nic - Nie jestem wcale niemiły, przestań. - westchnąłem. Wpatrzyłem się w mój posiłek.
Taiga pozostawiła to bez słowa. Uciekłem wzrokiem w stronę drzwi. Nie miałem już apetytu. Po chwili wahania wstałem i zasunąłem krzesło. Ku zdziwieniu wszystkich członków Akademii, wyszedłem z jadalni. Skierowałem się w stronę mojej komnaty, gdzie padłem na łóżko, chowając twarz w dłoniach.
Wyjąłem z szafki świstek papieru. I wtedy właśnie ktoś zapukał. Do pomieszczenia weszła nieśmiało Taiga.
- Co się stało? - zapytała zatroskanym głosem, patrząc na list, który trzymałem.
Nie mogłem tego powiedzieć. Krtań odmawiała mi posłuszeństwa.
- Mój brat jest prawdopodobnie śmiertelnie chory - opuściłem głowę - I pewnie już go nie zobaczę, bo muszę siedzieć w tej przeklętej Akademii! - kopnąłem szafkę, z której od razu spadły książki.
I ten dzień był pierwszym, odkąd pamiętam, kiedy po moich policzkach spłynęły łzy.

Taiga? Problemy życiowe :d

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz