- Nie ma sprawy - odpowiedziałem szybko. Dziwnie się czuję, gdy ktoś mi dziękuje. - Niesforna klaczka. - uśmiechnąłem się prawie niewidocznie.
Dziewczyna pokiwała lekko głową, wzdychając. W tej właśnie chwili dało się usłyszeć donośny dźwięk dzwonu zwołującego na obiad. Zaproponowałem nieznajomej wspólne pójście na posiłek.
- Jak masz na imię? - zapytała z ciekawością dziewczyna - Jestem Taiga i pochodzę z Francji.
- Alexander. Również z Francji. Ty jesteś jednak córką samego francuskiego króla, ja natomiast obejmę władzę w mniejszym, niezależnym ksiąstewku. - wytłumaczyłem - Ale zawsze jestem chyba księciem - zaśmiałem się.
Doszliśmy do Akademii i pokierowaliśmy się w stronę jadalni. Przy drzwiach przepuściłem Taigę, po czym sam przeszedłem. Mimo, że byłem już tu kilka razy, wciąż zachwycał mnie ogrom tego pomieszczenia. Usiadłem obok nowo poznanej. Patrzyłem na wszystkie te potrawy, które przynosili kucharze. Wszystkie wyglądały wyśmienicie i zapewne tak też smakowały.
- Co spróbować najpierw? - zastanawiałem się na głos, wywołując lekki uśmiech na ustach Taigi.
Taiga? C:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz