niedziela, 13 września 2015

Od Williama

Obudził mnie ranny śpiew ptaków.
-"Mam nadzieję, że dzisiejszy dzień będzie cudowny"-pomyślałem z szerokim uśmiechem na twarzy.Jeszcze tylko poranna przebieżka i mogę zacząć dzisiejszą pracę.Wyciągnąłem z szafy najgorsze ubrania, które wcale nie były takie najgorsze.Wykonałem poranną toaletę, ubrałem się, zaścieliłem łóżko i wyruszyłem.Pobiegłem do pobliskiego parku gdzie prawdopodobnie będzie mi się przyjemnie biegało.Biegłem nucąc pod nosem jedną z moich ulubionych pieśni.Wkoło była zachwycająca roślinność.Zawsze lubiłem biegać o wschodzie słońca.Jest wtedy mało ludzi i nikt nie patrzy się na biegnącego chłopaczka, który nie ma nic do roboty zamiast się pocić.Jestem księciem i biegam po parku.Co ja robię ze swoim życiem.No cóż mało ludzi wie o tym kim jestem.Niby Kanada nie jest małym krajem ale o książętach i księżniczkach nigdy nie mówi się głośno.Przynajmniej tak mi się wydaję.Będą pochłonięty moimi rozmyśleniami potrąciłem ramieniem jaką osobę.Natychmiast się zatrzymałem i zwróciłem się ku ofierze.
-Proszę mi wybaczyć.Jestem dość roztrzepaną osobą.Z całego serca przepraszam-powiedziałem kłaniając się.Dopiero teraz zobaczyłem kto jest człowiekiem, którego potrąciłem.

Ktoś? Coś?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz