Spojrzałam na niego ze złością.
- A ty uważaj co mówisz - mruknęłam i wyminęłam go zręcznie.
Ten spojrzał na mnie morderczym wzrokiem, po czym wszedł do pomieszczenia. Ja natomiast przewróciłam oczami i poszłam spiesznie do mojej komnaty. Jutro z samego rana czeka mnie długa wędrówka. Od razu po przyjściu do pokoju poszłam się umyć, po czym położyłam się w moim łożu i próbowałam zasnąć.
I o, ironio, nie mogłam.
Myślałam o rodzinie. Bardzo za nią tęskniłam. Ciężko mi było się z nimi rozstać. Najchętniej uciekłabym z Akademii i nawet piechotą wróciła do Niemiec!
Po wielu rozmyślaniach i próbach wreszcie udało mi się zasnąć spokojnie. Nie pamiętam co mi się śniło, ale na pewno nie były to sny wesołe.
Obudziłam się z samego ranka i bez zbędnych ociągań zjadłam śniadanie u siebie w komnacie. Omówiłam z dyrektorem szkoły moje wczesne wyjście i wyruszyłam w podróż.
Mój cel - najwyższy szczyt tutejszych gór.
Ech, chyba nie tylko mój. Kogo spotkałam? Można się domyśleć. To ten sam koleś, co wczoraj o mało nie wybił mi nosa.
- Ty też? - westchnęłam.
Kiwnął głową z niechęcią.
- W porządku - powiedziałam stanowczym głosem - Ale idę inną drogą! Ja obieram lewą ścieżkę, a ty masz do wyboru dwie pozostałe, stoi? - mruknęłam i ruszyłam wskazaną przeze mnie wcześniej dróżką.
Akihito? Tak bardzo podróżnicy xd
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz