No dobra może się trochę zdenerwowałam, ale wtedy to nie była moja wina! Siadłam na trawię i się uspokoiłam. Położyłam się tak i marzyłam. Nagle z "transu" wyrwało mnie rżenie konia. Otworzyłam oczy i usiadłam. W moją stronę pędził biały jak śnieg koń. Zwierzę przeskoczyło mnie i popędziło dalej. Szybko wstałam i zaczęłam biec za koniem. Jednak nie miałam szans go dogonić, po chwili zwierzę znikło mi z oczu. Zaczęłam wracać, gdy znalazłam się z powrotem na łące zwierze tam stało. Koń znowu zarżał i tupnął parę razy. Zaczęłam podchodzić powoli. Był taki piękny. Gdy znalazłam się blisko zwierzęcia wysunęłam rękę w jego stronę. Koń przystawił do niej swój pysk. Uśmiechnęłam się i pogłaskałam zwierzę. Koń zarżał i zaczął biegać po polanie. Nagle zmierzył w moją stronę. Gdy przebiegał obok mnie złapałam się jego szyi i wskoczyłam mu na grzbiet. Koń pędził przez kwiaty i wbiegł do lasu nie zwalniając. Nagle gwałtownie się zatrzymał, jednak ja jako mała dziewczynka jeździłam na koniach i tylko lekko się zachwiałam. Zeszłam z wierzchowca.
-Nazwę cię White-mruknęłam do klaczy.
Po chwili jednak zauważyłam czemu koń się zatrzymał. Dość daleko przed nami szedł chłopak, był to Nathan. Pogłaskałam zwierzę i pobiegłam w jego stronę.
-Cześć-zawołałam gdy byłam przy nim.
Za sobą usłyszałam stukot kopyt. Gdy się obróciłam ujrzałam jak White szła w naszą stronę. Jednak nie podeszła blisko, chyba nie lubiła innych.
Nathan? Trochę się rozpisałam ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz