Gdy tak szliśmy usłyszeliśmy żałosne rżenie konia. Szybko poszliśmy w tamtą stronę. Ujrzeliśmy White w siatce wiszącej na drzewie.
-White!-krzyknęłam i chciałam do niej podejść.
-Nie! To może być pułapka-powiedział Liam.
Jednak mnie to nie obchodziło. Wspięłam się na drzewo i zaczęłam skakać między nimi. Gdy znalazłam się na gałęzi na której wisiał koń wyciągnęłam nożyk i odcięłam linę. Klacz stanęła na kopytach. Wskoczyłam na jej grzbiet i ruszyliśmy z powrotem. Po drodze dużo pogadaliśmy.
-Tak w ogóle jeszcze ci nie podziękowałam. Tak więc bardzo ci dziękuje za uratowanie mi życia-powiedziałam.
Liam?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz