-Ja....yyy Taiga-odparłam z uśmiechem trochę roztargniona.
Nagle Rubin i Sharlen wyskoczyli ganiając się. Gdy suczka zobaczyła białego psa zatrzymała się, a Rub o mało co na nią nie wpadł. Psy zaczęły się wąchać. Mój drugi zwierzak tylko siedział i się patrzał, nawet nie podszedł do nowego.
-Sharlen chyba polubiła twojego psa-zwróciłam się do chłopaka.
-Tak...to jest Boss, a ten to kto?-zapytał patrząc na czarnego owczarka.
-A to jest Rubin-odparłam i pogłaskałam psa.
Sharlen i Boss gdzieś pobiegli, Rubin za nimi.
-No to zostaliśmy sami-zaśmiałam się-tak w ogóle też jestem nowa....tak czyś jak ja muszę lecieć, to do zobaczenia mam nadzieje, że się jeszcze zobaczymy-powiedziałam i pobiegłam w stronę stajni.
xXXx
Parę godzin później jechałam po lesie na White. Nagle usłyszałam coś z prawej strony. Szybko tam pojechałam. Gdy wyszłam gęstych krzaków ujrzałam Liama i jakiegoś konia..chyba jego. Zeszłam z klacz. Zauważyłam, że drugi koń ma uzdę i siodło, dalej zastanawiałam się czemu nie zakładam tego mojemu wierzchowcowi. Ale nigdy nawet nie próbowałam. Tak więc położyłam rękę na szyi White i zmierzyłam w stronę chłopaka. Klacz szła równo ze mną. Drugi koń się na nią spojrzał. Ta jednak go ignorowała...wielka panna.
-Heyou-powiedziałam do Liama.
-O hey-odparł dopiero mnie zauważył.
Klacz już ze mną nie szła tylko próbowała zerwać jabłko, jednak nie dosięgała. Wtedy drugi koń podszedł do jabłoni z dumą i zerwał owoc, był wyższy od White. Ta gdy on położył je na ziemi, wzięła je i zjadła. Ja i chłopak patrzyliśmy się na to.
-Słodkie-mruknęłam.
Wstałam i podeszłam do drzewa obok nas. Skoczyłam po jabłko jednak nie dosięgałam.
-Pomóc?-zaśmiał się lekko Liam.
-Nie trzeba-odparłam z uśmiechem.
Wskoczyłam na pień, odpiłam się od niego i zawiesiłam na gałęzi. Sięgnęłam owoc i skoczyłam na ziemię.
-Sama umiem sobie poradzić-zaśmiałam się i ugryzłam jabłko.
Liam?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz