wtorek, 8 września 2015

Od Taigi cd Ciri

Już miałam coś powiedzieć, gdy zdałam sobie sprawę, że dziewczyna nie ma ochoty gadać. Trochę późno, zazwyczaj szybko myślałam. Westchnęłam. Wprowadziłam White do boksu i mruknęłam chłodno:
-Ja muszę iść.
Już od początku nie za bardzo ją polubiłam. Wyszłam ze stajni z chłodną miną i poszłam do akademii. Gdy weszłam do pokoju Rubin i Sharlen powitali mnie wesoło. Wzięłam psy na spacer. Przed akademią znajdowała się nowo przybyła dziewczyna. Nagle moje zwierzaki rzuciły się na kota który zaczął uciekać.
-Rubin Sharlen do mnie!-krzyknęłam.
Dziewczyna zdenerwowana nie wiedziała co zrobić. Jednak mój mózg pracował, szybko pobiegłam do stajni. Gdy wyprowadzałam konia, dziewczyna też się w niej pojawiła. Szybko wsiadłam na White i ruszyłam. Ciri pędziła za nami. Nagle ujrzałam psy i kota. Pobiegłyśmy w tamtą stronę. Dogoniłam zwierzaki i zagrodziłam moim drogę. Psy zaskomlały i zniżyły łby. Zeszłam z klaczy i zaczepiłam je na smycze.
-Złe psy-powiedziałam i zmierzyłam do akademii.
Ciri dopiero nas ominęła i podbiegła do kota.
Wróciliśmy do akademii, White odprowadziłam do stajni, a psy zamknęłam w pokoju. Wzięłam na dwór swój szkicownik. Bardzo dawno nie rysowałam, od przyjazdu do akademii ani razu do niego nie zajrzałam. Był sto kartkowy ponad połowa była "zarysowana" jak ja to mówiłam. Wyciągnęłam ołówek i zaczęłam rysować kota Ciri. Gdy skończyłam wstałam. Wpatrywałam się w rysunek gdy nagle na kogoś wpadłam. Była to wcześniej poznana dziewczyna. Szkicownik wylądował jej w rękach.
-Uważaj trochę-warknęła i rzuciła go w błoto.
-Nie!-krzyknęłam i przykucnęłam nad kartkami, podniosłam je.
-Ojejku! To tylko głupi szkicownik-mruknęła.
-Dla ciebie-burknęłam zła i dałam jej mocnego liścia.
Czerwony ślad po mojej ręce został na policzku dziewczyny. Zasyczała z bólu. Chciała mi coś zrobić ale ja już odeszłam. Wbiegłam do pokoju i zaczęłam robić wszystko aby szkicownik zachował wygląd.
Gdy skończyłam nie wyglądał jakby wpadł w błoto. Na paru kartkach obrazek się rozmazał - wyrwałam je - a na paru zostały niewielkie ślady.
Usiadłam na łóżku w towarzystwie psów i zaczęłam rysować dziewczynę.
W końcu skończyłam. Niedaleko drzwi do mojego pokoju spotkałam na holu Ciri. Jadła loda, gdy się mijałyśmy specjalnie go na mnie wywaliła.
-Ups-mruknęłam.
Wzięłam to co z gałki i rozmazałam jej na twarzy i bluzce, po czym wróciłam do pokoju. Nagle ktoś zapukał do drzwi, zdążyłam już przebrać koszulkę. Otworzyłam. Była to dziewczyna.
-Pierzesz to-powiedziała do mnie.
Ja zatrzasnęłam jej drzwi przed nosem.
xXXx
Pod wieczór wyszłam z akademii i poszłam do stajni. Wyprowadziłam White z boksu i zrobiłam sobie małą przejażdżkę po lesie. Gdy tak szłyśmy wolnym krokiem, usłyszałam coś w krzakach. Szybko kazałam klaczy tam pobiec. Na swoim koniu jechała Ciri. Westchnęłam i ją wyminęłam nie spiesząc się. Ta mnie zaraz wyprzedziła. Potem ja ją, zaraz znalazła się obok. Nie miałam zamiaru się jednak ścigać i skręciłam. Wylądowałam na znajomej mi polanie. Zeszłam z White i usiadłam pod dębem. Koń położył się obok. Zaraz z lasu wyszła dziewczyna z klaczą. Usiadła dość daleko. Ja wyjęłam z torby pączka i jabłko. Owoc dałam mojemu wierzchowcowi. Słodycz sama zjadłam. W końcu wstałam i nie siadając na mojego konia zmierzyłam w stronę akademii.

Ciri? Ale się rozpisałam O.O

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz