niedziela, 13 września 2015

Od Taigi cd Alexandra

-Oczywiście-odparłam i ruszyliśmy na targ.
Wzięłam ze sobą White. Szłam obejmowana przez Alexandra, klacz szła obok. Gdy znaleźliśmy się na miejscu ujrzeliśmy dość sporą liczbę koni. Chyba wpadliśmy w odpowiedniej chwili. Podeszliśmy do małej grupki.
-Dużo dzisiaj tych koni na targu-mruknęłam do siebie.
Usłyszała to jakaś staruszka bo odpowiedziała.
-Owszem. Dwa razy w roku tak tu jest.
Wymusiłam uśmiech i podziękowałam. Po czym szybko poszliśmy dalej. Nagle ujrzeliśmy jak jakiś koń staje dęba i macha kopytami. Uciekł z zagrody. Widać było że jest duży, silny, zdrowy i wysportowany. Skakał wysoko, udowodnił to przeskakując płotek, Po czym zaczął biec, był bardzo szybki.
-Chyba znaleźliśmy ci konia-powiedziałam wsiadając na White-zaraz wrócę.
Po czym kazałam klaczy ruszać. Powoli go doganiałyśmy. Koń miał trudniej bo sznurek który miał przywiązany do szyi często się o coś zaczepiał. Dogoniłyśmy go, gdy tak biegłyśmy obok, kucnęłam na grzbiecie mojego wierzchowca i przeskoczyłam na grzbiet drugiego konia. Ten się nie zatrzymał dalej biegł.
-Stój!-krzyknęłam.
Ogier wykonał rozkaz. Zaczęłam go głaskać i uspokajać.
Po jakimś czasie wróciliśmy, prowadziłam oba konie idąc na własnych nogach.

Alexander? Chyba znalazłam ci konia ^^]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz