wtorek, 8 września 2015

Od Taigi cd Alexandra

-Gdy siedziałam sobie na polanie w lesie, no i ona biegła w moją stronę. Jakoś od razu się zaprzyjaźniłyśmy. Jest dzika i jeśli dała ci się dotknąć to znaczy, że ma do ciebie zaufanie-powiedziałam i się lekko uśmiechnęłam.
-A jak ją oswoiłaś?-zapytał.
-Tak-odparłam.
Wstałam i gwizdnęłam. Klacz biegła w moją stronę, gdy przebiegała obok wystawiłam rękę, złapałam ją za szyje i wskoczyłam jej na grzbiet. Szybko wbiegłyśmy w las. Po chwili z niego wyszłyśmy. Klacz zatrzymała się obok Alexandra, zsiadłam z niej. Uśmiechnęłam się do chłopaka. Po jakimś czasie zaprowadziłam White do stajni. Było już dość późno. Ziewnęłam, nagle usłyszałam trzask. Jakiś koń uciekł z boksu. Po chwili już nic nie widziałam.
xXXx
Obudziłam się w czyimś łóżku. Usłyszałam jakieś głosy i po chwili ujrzałam Alexadra.
-Co się stało?-mruknęłam cicho.
-Koń uciekł ze stajni i kopnął cię przypadkowo. Straciłaś przytomność więc zaniosłem cię do siebie-odparł.
-Aha...dzie..dzie..dziękuje ci ba..bardzo-wyjąkałam.
Na głowie miałam mokrą ścierkę.



Alexander? Wybawiciel :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz