niedziela, 13 września 2015

Od Taigi cd Alexandra

ak mocno przytuliłam się do chłopaka, że aż powiedział.
-Oddychać nie mogę-wszystko mówił tak śmiesznie.
Zaśmiałam się i pocałowałam go w policzek. Nagle coś zaszurało do drzwi. Alexander wstał niechętnie i otworzył je. Do pokoju wbiegły moje psy, Rubin ze smyczami.
-Ohh..ja dalej nie rozumiem jak wy wychodzicie z mojego pokoju!-zawołałam z podniesionymi rękami.
Sharlen wskoczyła na mnie i zaczęła lizać.
-Dobra, dobra-mruknęłam i wstałam.
Po czym zapięłam psy na smycze.
-Chyba zrobimy sobie mały spacerek-powiedziałam do Alexandra.
-Spacerek to czeka ciebie-odparł i walnął się na łóżko.
-O nie! Rubin, Sharlen na niego!-krzyknęłam.
Psy wskoczyły na niego i zaczęły lekko ciągnąć.
-No dobra-mruknął i wstał.
Wyszliśmy z jego pokoju i zmierzyliśmy do wyjścia.
Po długim spacerze odprowadziłam psy do domu.
-A może teraz taki spacerek we dwoje-powiedziałam z uśmiechem do Alexandra.
-Z tobą chętnie-odparł.
Wybraliśmy się na moją ulubioną polanę.
Chłopak oparł się o wielkiego dęba, ja zaś oparłam się o niego.
-Alexander, chciałbyś mieć konia. Byśmy razem jeździli-powiedziałam jeszcze bardziej do niego przytulając.

Alexander? Zrozumiałe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz