O mało co nie krzyknęłam jak usłyszałam zadanie.
-Ja..-zaczęłam ale nie dokończyłam.
W mojej głowie krążyło chyba tysiąc myśli na raz, a inni czekali. Czekali na to co zrobię. Westchnęłam głęboko. Spojrzałam na Alexandra i jednym szybkim ruchem cmoknęłam go w usta. Inni zaczęli gwizdać i klaskać. Nie wytrzymałam, wstałam i pobiegłam do pokoju. Sama nie wiedziałam czemu to zrobiłam...owszem całowałam się już nie raz...ale to było co innego, wtedy całowałam się z chłopakiem albo kimś kogo kochałam...no nie raczej byłam zauroczona. Weszłam do pomieszczenie i walnęłam się na łóżko. Psy położyły się obok. Nie chodziło o to, że żałowałam, bo nie żałowałam...chyba...sama już nie wiem! Schowałam głowę w poduszkę. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Podniosłam głowę i krzyknęłam.
-Nie ma mnie!
Psy zaszczekały, a ja znów widziałam tylko czerń pod poduszką. Nie płakałam, ale też się nie uśmiechałam ani nie denerwowałam. Usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi. Zwierzaki zawarczały groźne. Położyłam poduszkę pod głowę i siadłam.
-Alexander wyjdź, przepraszam, ja nie powinnam tego robić.
Patrzałam na niego tylko przez parę sekund i spuściłam głowę.
Alexander? Taka już jestem :]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz