opatrzyłem na nią po czym usmiechnąłem się delikatnie
-Nie ma za co .. czasem się przydaje pomoc ..
Usmiechnęła się sprawdziła czy klaczy nic nie jest, na szczęście nic jej nie było.
Tajga wsiadła na klacz i pojechaliśmy do akademii.
Zdobycze zaniosłem, konia odprowadziłem do stajni a resztę dnia zająłem sie patroszeniem. Mięso oddałem dla kucharzy a skórami ozdobiłem pokój.
na dywanie z niedzwiedzia spał boss a dywan z dzika podarowałem Tajdze.
Wychodząc z jej komnaty spytałem
-Spotkamy się jeszcze ?
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz