Wstałam rano, ogarnęłam się w miarę szybko i wyszłam na dziedziniec.
Bycie nowym nie jest niczym przyjemnym. Miałam ogromny żal ze rodzina mnie tu wysłała.
Nie twietrdzę,że jest mi to potrzebne do szcęścia. Jednak im częściej myslałam o tym. Odnosiłam wrażenie ze rodzice chca bym się zakochała. I abym sobie znalazła jakiegoś mężczyznę co totalnie mi nie odpowiada. Poszłam do stajni wzięłam kawałek sznurka, wyczysciłam klacz i wsiadłam Pojechałam do lasu klacz była nieco niewybiegana więc pozwoliłam jej rozpedzić się i biec przed siebie ile sił ma.
Po jakims czasie wróciłam,wypusciłam klacz na pastwisko i poszłam się ponownie ogarnąć. Kiedy wyszłam usłyszałam głos
-Witaj ..
Za rogu wyszło dwóch chłopaków
-Cześć-mruknęłam
-Ruda .. usmiechnął się jeden
-Coś wam do mojego koloru włosów ..
-Nie nie jak się nazywasz ?
-Wy pierwsi powinniscie się przedstawić
-Jestem Nathan
-Alex ..
Niezbyt miło było mi ich poznać, jednak chyba w tym przypadku nie pogardzę towarzystwem
-Dokad idziesz ?
-Nie wiem .. a wy ?
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz