Ściągnęłam pantofle i powoli oraz delikatnie weszłam do wody. Strumyk był jednym z moich ulubionych miejsc. Szłam teraz wzdłuż niego. Nagle usłyszałam plusk wody za sobą. Tak gwałtownie się obróciłam, że noga potknęła mi się o jeden z kamieni i się przewróciłam. Cały prawy łokieć był we krwi. Zasyczałam z bólu. Nawet nie zauważyłam gdy ktoś do mnie podszedł. To był jakiś chłopak, spojrzałam na niego. Ciemne blond włosy i jego piękne, głębokie czarne oczy. Przez chwilę nie mogłam oderwać oczu ale po chwili się ogarnęłam. Powoli wstałam, chłopak mi pomógł.
-Wystraszyłeś mnie-szepnęłam.
-Przepraszam-odparł.
-Nie masz za co-mówiłam dalej nie podnosząc głosu.
Wyszłam ze strumyka i założyłam pantofle.
-Jestem Nathan-powiedział.
-Ja Ta..Taiga-odpowiedziałam i zaczęłam myć ranę.
-Jesteś nowa prawda?-zapytał.
-Owszem.
-Wiesz, pokażę ci pewne miejsce.
-Okey.
Chłopak zakrył mi oczy.
xXXx
W końcu się zatrzymaliśmy.
-Gotowa?-zapytał Nathan.
-Yhym-mruknęłam cicho.
Chłopak zsunął mi przepaskę. Gdy to zrobił ujrzałam polanę z drzewami, polanę pełną pięknych różowych, fioletowych i białych kwiatów. Była piękna.
-Tu...tu jest ślicznie-krzyknęłam.
Ale po chwili się zarumieniłam i spuściłam lekko głowę.
Nathan?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz