Przez chwilę stałem oddalony od dziewczyny i konia. Dałem im czas i po porstu nie chciałem przeszkadzać. Dziewczyna złapała klacz za uzdę, już było wiadomo, że jest po sprawie. Powoli podszedłem do nich.
-I jak wszystko w porządku?
-Mhm. Tylko wciąż nie wiem czemu tak zareagowała.
-Tego możesz się nigdy nie dowiedzieć.
-Wiem. No ale mniejsza z tym.
-Mogę? -kiwnąłem głową na klacz.
A dziewczyna łapiąc o co mi chodzi pokiwała twierdząco głową. Powoli wysunąłem dłoń w stronę zwierzęcia, przy pierwszym spotkaniu nigdy nie należy się spieszyć. Przeczesałem dłonią grzywę wierzchowca. Piękny koń.
-Dobra, to chyba nie jestem ci do niczego potrzebny -westchnąłem cicho.- Będę już się zbierał.
<Astrid?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz