Siedziałam sobie nad jeziorem i próbowałam narysować coś ładnego. Westchnęłam cicho i wyrwałam ze szkicownika następną kartkę. Po chwili znów usiłowałam narysować coś ładnego, tym razem spróbowałam narysować konia. Jedyny koń, na którego zapamiętałam na tyle dobrze był siwy i na moje oko andaluzyjski. Postanowiłam więc go narysować. Coś mi tam wychodziło. Z każda kreską rysunek co raz to bardziej przypominał mi konia, którego miał przedstawiać. W okół była idealna cisza, pozwalało mi to na skupienie się na pracy. Po chwili stwierdziłam, że dość pracy na dziś. Wstałam i się otrzepałam następnie idąc powoli w stronę zamku. Kiedy zbliżałam się do wejścia zderzyłam się z jakimś chłopakiem, przez co mój szkicownik wylądował na ziemi otwierając się na stronie z rysunkiem konia. Uśmiechnęłam się i spojrzałam na chłopaka, muszę przyznać, że jego oczy są naprawdę piękne.
Nathan?
niedziela, 6 września 2015
Od Isabelli
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz